wtorek, 28 maja 2013

Kiełkująca myśl.



40 tysięcy na start działalności.. może to jest to? Już podjęłam decyzję, że biorę odpowiedzialność za swoje życie. Może to jest ten moment, by zacząć myśleć o swoim? Rozmawiałam dzisiaj z Piotrkiem, który uczestniczył w projekcie unijnym i zgarnął 40 tysięcy na start firmy. Jest z tym trochę zabawy (o ile stertę papierów do wypełnienia można nazwać zabawą), ale warto. Pytanie – jaką firmę mogłabym założyć?

Teoretycznie powinnam iść w kierunku wytyczonym przez studia, ale zarządzanie w turystyce raczej nie „wypluwa” przedsiębiorców. Cóż, biura podróży na pewno nie otworzę.. na gospodarstwo agroturystyczne też mnie raczej nie stać. Gdzieś, kiedyś przeczytałam, że najlepsze biznesy tworzy się na pasji. Tylko, że tą pasję trzeba mieć.. Boże, co ja robiłam przez całe studia? Trzeba było od razu pomyśleć o swojej przyszłości, a nie myśleć, że praca mi się należy, bo mam wyższe wykształcenie. 

Zastanówmy się – co lubię i w czym jestem dobra? Zawsze miałam nosa do kupowania świetnych ubrań, może stylizacja? Albo wiem! Będę robić biżuterię – zawsze wszyscy zachwycali się moimi ręcznie robionymi kolczykami. Hm.. fajna zabawa z kilkoma sztukami, ale żeby zarobić, potrzebuję dużych zamówień. Nie, takiej cierpliwości to ja nie mam, żeby siedzieć nad koralikami całymi godzinami. Szkoła tańca? SPA? Agencja reklamowa? Sklep z odzieżą lub kosmetykami? Nie…

poniedziałek, 20 maja 2013

Rozwój osobisty wciąga.



Wciągnął mnie rozwój osobisty.. to niesamowite jak ogromna to jest wiedza i ile można osiągnąć pracując nad sobą. Wczytuję się teraz w blogi poświęcone temu tematowi i już zrobiłam listę książek, które koniecznie muszę przeczytać. Z przyjemnością będę dzielić się z Wami swoimi spostrzeżeniami. Obecnie na tapecie mam książkę „Bogaty albo biedny? Po prostu różni mentalnie” T. Harv Eker.
Im więcej czytam, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nic nie dzieje się bez przyczyny i ten kopniak od życia będzie punktem zwrotnym. Gdyby cały czas było tak dobrze, jak do tego momentu, to pewnie nigdy nie wpadłabym na to, że może być przecież 100 razy lepiej i nie robiłabym nic w tym kierunku. Coraz mocniej do mojej głowy dobija się myśl, że etat mnie ograniczał.

czwartek, 16 maja 2013

I co teraz?



Ok, wczoraj zapadła decyzja, a dzisiaj trzeba podjąć pierwsze działania. Może zacznę od szybkiego podsumowania. W ciągu trzech miesięcy:
- zawaliło się moje życie prywatne: Zostawił mnie facet, któremu poświęciłam trzy lata życia.
- posypało się zdrowie: złamałam nogę, co mnie uziemiło i doprowadzało do szału.
- umarło moje życie zawodowe: przez złamaną nogę, szef uznał mnie za niedyspozycyjną i po prostu wyrzucił z pracy (czy tak w ogóle można?)
Swoją drogą, obecny rynek pracy jest koszmarny – osoba świeżo po studiach jest ostatnia do zatrudnienia i pierwsza do zwolnienia. Jak młodzi ludzie mają się odnaleźć na tym naszym polskim rynku pracy? Jak zakładać rodziny?
Wystarczy! Nie po to założyłam tego bloga, by wylewać swoje frustracje. Tomek to już przeszłość, noga już cała, pora zacząć nowy rozdział, a przede wszystkim znaleźć jakąś pracę. Przed chwilą skończyłam czytać książkę „Możesz jeśli myślisz, że możesz.”, która otworzyła mi oczy. Pora wziąć życie we własne ręce i przestać „przyciągać” nieszczęścia. 

okładka książki
„- Chcę skończyć z każdym problemem, jaki mam. Wiesz mi, mam tego potąd i jeszcze trochę. Jestem wykończony. Nie chcę więcej żadnych problemów – nigdy.
- No, dobrze George, mam rozwiązanie, lecz wątpię, czy zechcesz z niego skorzystać. A oto ono: byłem kiedyś, by tak to nazwać, w sprawie zawodowej w pewnym miejscu i prowadzący powiedział mi, że znajduje się tam sto tysięcy ludzi i żaden z nich, ani jeden nie ma żadnego problemu.
-Entuzjazm zabłysnąć w oczach George’a, gdy z wielkim zapałem wykrzyknął:
-Och, to coś dla mnie! Zaprowadź mnie tam
-Dobrze - odpowiedziałem – To cmentarz.”

Fragment z książki „Możesz jeśli myślisz, że możesz.” Normat Vincent Peale

środa, 15 maja 2013

Dość tego!



Dość tego! Ileż można.. Piękny dzień, świeci słońce, słychać śmiech dzieci za oknem, a ja siedzę zamknięta w tym domu i przeżywam jaki ten los jest okrutny. Fakt, ostatnie kilka miesięcy było koszmarem i mam pełne prawo do czarnych myśli, jednak co mi to daje? Wpadam tylko w coraz większą frustrację. Pora na zmiany… Ten blog jest początkiem czegoś nowego – będzie moją motywacją i dowodem, że człowiek sam odpowiada za swoje życie i myśli.