poniedziałek, 29 lipca 2013

Networking

"Pozyskanie nowego klienta lub kolejnego zlecenia udaje się według badań w 27 procentach dzięki reklamie, akcji telefonicznej lub działaniom marketingowym. Nowy biznes udaje się w 73 procentach wskutek networkingu."

Wiedzieliście o tym? Gdy tylko trafiłam na taką statystykę od razu zaczęłam szukać najbliższego spotkania networkingowego na śląsku. Trafiłam na Projekt Wspierania Przedsiębiorczości i event w Katowicach. Jest już jutro ale jeszcze się załapałam. Idę z ciekawości zobaczyć jak takie wydarzenia wyglądają i na czym to tak naprawdę polega.

Już wcześniej słyszałam o networkingu i sile kontaktów. Jak dla mnie ma to sens. Jeśli sama czegoś potrzebuję to w pierwszej kolejności zastanawiam się, czy mogę zadzwonić do kogoś ze znajomych w tej sprawie. Przy ostatniej przeprowadzce od razu zadzwoniłam do Izy, która dosłownie miesiąc wcześniej miała przed sobą podobne wyzwanie. Co prawda ona nie zajmuje się przeprowadzkami, ale poleciła mi firmę, która w jej przypadku doskonale się sprawdziła. Ja również byłam z niej zadowolona i z przyjemnością przekażę kontakt następnej osobie, która będzie myślała o zmianie miejsca zamieszkania. Może to banalny przykład, ale ja tak rozumiem siłę kontaktów i poleceń. Jeśli coś źle pojmuję, proszę wyprowadźcie mnie z błędu.

Jutro przekonam się jak takie biznesowe nawiązywanie relacji wygląda w praktyce. Mam nadzieję, że będzie jakieś wprowadzenie do tematu i ktoś powie parę słów o idei takiego spotkania. Z tego co widzę na stronie www, to i rozrywkowo się zapowiada - pokaz mody, gry promocyjne. W sumie czemu nie - trochę zabawy też mi się przyda. Dam znać jak było :)

środa, 24 lipca 2013

Jakie masz podejście do działania?

Od kilku godzin siedzę nad materiałami firmowymi i reklamowymi. Na razie skupiłam się na tych firmowych. Mam wstępny szkic wizytówek, papieru firmowego, kopert, teczek, a nawet szablon wiadomości e-mail. Problem polega na tym, że grafikiem nie jestem. Patrzę tak na to, co zrobiłam i niby to całkiem niezłe jak na moje możliwości, ale jakoś nie jestem w 100% z tego zadowolona. Prawda jest taka, że najchętniej oddałabym całą identyfikację wizualną w ręce grafika. Tylko, że jeszcze nie wiem czy dostanę dotację i nie ukrywajmy - nie mam zapchanego kalendarza zleceniami.

Może nie powinnam na razie przejmować się takimi szczegółami? Pytanie, czy budowa świadomości marki to szczegół? Jakoś wolę od samego początku prezentować się od najlepszej strony, pokazując, że potrafię zadbać o wszystkie drobne sprawy. Jeśli będzie mnie w końcu stać na profesjonalną IC, to z pewnością ją zamówię. Na ten moment chyba wolę mieć skromne materiały firmowe, ale spójne z całym wizerunkiem, jaki chce wykreować. Mam wrażenie, że wielu przedsiębiorców tnąc koszty całkowicie pomija temat spójności wizerunkowej. Skoro nie mają środków na obszerny dokument IC, to nie mają nic.

Podążając tym tokiem myślenia.. zastanawiam się często, które podejście jest lepsze:
1. Jeśli coś robię to na 120% - angażuję całą energię, wszystkie dostępne środki i cały swój czas, aby zrobić coś najlepiej. Jeśli nie mam wystarczających zasobów, to nie robię nic - nie ma sensu.
2. Małymi krokami podążam do celu - być może nie mam teraz wystarczających zasobów, być może coś mnie rozprasza, ale nie odkładam działania. Powoli, acz konsekwentnie zmierzam do celu. To co robię nie jest doskonałe, nie jest najlepsze, ale z biegiem czasu mogę to rozwijać i udoskonalać.

Ja jestem bardziej zwolenniczką drugiego podejścia - tzw. filozofii kaizen. Fakt, jestem momentami perfekcjonistką, inaczej nie miałabym się po co pchać do branży ślubnej. Jednak robię wszystko tak jak NA TEN MOMENT mogę najlepiej. Nie czekam, aż zdobędę całą wiedzę z danej dziedziny i dopiero wtedy będę mogła działać. Z drugiej strony zazdroszczę osobom, które robią wszystko na maxa. Jeśli tylko wystartują, to już prawie ze zwycięskiej pozycji. Pytanie, ile osób tak naprawdę startuje, a ile twierdzi, że ma podejście nr 1 i wymówkami zasłania się, by nie robić nic. Co o tym sądzicie? Jaki sposób działania jest Wam bliższy?

piątek, 19 lipca 2013

Rozmowa kwalifikacyjna

nosorożec
Już po rozmowie kwalifikacyjnej. Nie powiem, żeby było łatwo. Komisja składała się z trzech osób, w tym z psychologa. Oczywiście byli bardzo mili i nie zadawali pytań złośliwie. Jednak momentami było ciężko wybronić się. Główne pytania, to czym się będę wyróżniać na tle konkurencji, dlaczego to do mnie mają przyjść klienci, jakie mam doświadczenie w tym temacie, jak chcę pozyskiwać klientów.. czy coś w tym stylu. Nie pamiętam dokładnie, ponieważ nie ukrywam, że stres mnie zjadł. Trochę zabrakło mi pewności siebie, a może i przygotowania. Ogólnie rzecz ujmując pytania dotyczyły słabych punktów wniosku i miałam za zadanie udowodnić, że pomysł jest świetny, będę lepsza od konkurencji i poradzę sobie z tym biznesem. Na koniec świetne pytanie od pana psychologa: "Do czego można użyć karty bankomatowej? Wymyśl jak najwięcej zastosowań." Nie wiem co to ma wspólnego z moją firmą. Chyba chodziło o zbadanie mojej kreatywności. Wymieniłam szybko 3-4 zastosowania (np. można użyć jako linijki). Facet przede mną miał widelec i stwierdził, że można z niego zrobić nosorożca (??). Przy nim blado wypada moja pomysłowość :) Cóż.. trzymajcie kciuki, za ok 2 tygodnie wyniki. Udanego weekendu!

foto: www.word-art.pl

środa, 17 lipca 2013

Wypoczęta i gotowa do działania :)

Już jestem :) W Bieszczadach było cudnie! Można by długo opowiadać. Najważniejsze, że jestem wypoczęta i pełna energii. Chwila oderwania się od wszystkich spraw i przestawienia swojej głowy na inny tryb działania wpłynęła na mnie bardzo korzystnie. Nie myślałam o pracy, ale moja podświadomość chyba działała. Gdy tylko wróciłam moją głowę zbombardowały pomysły. Do tego ten wewnętrzny power - czuję, że będzie się działo :)

Zresztą, jak ma się nie dziać, gdy zaraz po powrocie dowiedziałam się, że w piątek mam rozmowę kwalifikacyjną w sprawie dotacji. To oznacza, że przeszłam pierwszy etap i mam szansę :):):) Trzymajcie za mnie kciuki!

Przed wyjazdem obiecałam Wam informację, co zawiera się w wypełnionym przeze mnie we wniosku o dotację. Spełniam więc obietnicę:
A. Dane osobowe uczestnika (imię, nazwisko)
B. Adres zamieszkania i dane kontaktowe (wiadomo)
C. Status w momencie przystąpienia do projektu (wykształcenie, zatrudnienie itp)
D. Informacje o planowanej działalności gospodarczej (podstawowe informacje o firmie + uzasadnienie innowacyjności.. to jest bardzo ważne, ponieważ wszelkie dotacje wymagają innowacyjności, więc w tym punkcie trzeba mocno postarać się z uzasadnieniem)
E. Opis planowanej działalności gospodarczej, a w nim:
-ogólne informacje o firmie,
- opis grupy docelowej,
- ocena potencjału rynku,
- ocena konkurencji,
- stopień przygotowania pomysłu, czyli co już zrobiłam, żeby wystartować,
- posiadane zasoby, czyli co wniosę do firmy,
- zakres planowanej inwestycji, czyli ile potrzebuję, na co wydam i dlaczego tyle :)
- doświadczenie wnioskodawcy (zapewne w celu określenia czy dam sobie radę),
- analiza ryzyk (oj to nieprzyjemne ale bardzo potrzebne),
 F. Oświadczenia (czyli sporo regułek do potwierdzenia)

To w skrócie tyle - przynajmniej mój wniosek mniej więcej tak wyglądał. Nie przerażaj się, że tego jest dość dużo i czasem brzmi poważnie. Na wniosku i w regulaminie powinno być określone co autor miał na myśli stosując taki tytuł. Wypełnienie tego wniosku zajęło sporo czasu ale otworzyło mi oczy na pewne kwestie, o których bym nie pomyślała. Nawet jeśli nie starasz się o dotację, ale myślisz o własnej firmie, warto poszukać w internecie wzór takiego wniosku i go po prostu uzupełnić. Będzie to zarys biznesplanu Twojej firmy - przelanie myśli na papier i głębsze przemyślenie pewnych spraw. Warto.




czwartek, 4 lipca 2013

205 - szczęśliwy numerek?

To były intensywne dwa tygodnie.. Udało mi się złożyć wniosek o dotację z numerkiem 205 - ciekawe ile osób jeszcze przyszło po mnie. Wstyd się przyznać, ale składałam dokumenty w piątek rano, czyli w ostatnim dniu. Nie lubię zostawiać niczego na ostatnią chwilę, ale czasem inaczej się nie da. Przynajmniej wiem, że ponad 200 osób stara się o dotacje, a przyznanych będzie tylko 15. Duża konkurencja - trzymajcie za mnie kciuki. 15-19 lipiec odbywa się drugi etap, czyli rozmowy kwalifikacyjne, więc jakoś przed tym terminem ukażą się wyniki I etapu. Już się stresuję...

Ze ślubem Kasi wszystko idzie gładko. Mamy już najważniejsze rzeczy załatwione. Szaleństwo zacznie się końcem sierpnia - wszystko musi być idealnie! 

Przemyślałam sprawę wakacji i chyba to jest najlepszy i jedyny moment - w weekend wyjeżdżam na tydzień :)  Jedziemy z przyjaciółmi w Bieszczady. Tomek i Adam to zapaleni wędkarze, więc pewnie panowie będą nabijać robaki na haczyki, a ja z dziewczynami będziemy plotkować, łapać promyki słońca i odpoczywać. Już się nie mogę doczekać. Oby tylko pogoda się utrzymała.

Tak patrząc na to co napisałam do tej pory, stwierdzam, ze obiecuję poprawę. :) Piszę sobie tak luźno i ogólnie co tam u mnie słychać, zamiast przekazać Wam więcej konkretów, które mogłyby być przydatne. 
Na ten moment link do strony, na której znalazłam dotację dla siebie: http://www.funduszeeuropejskie.gov.pl/PoradnikBeneficjenta/Strony/poradnik.aspx W wynikach znajdziesz opis projektu, w tym informacje czy się do niego nadajesz oraz kiedy i gdzie projekt jest realizowany wraz z linkami do odpowiednich urzędów. Polecam. W kolejnym poście przybliżę wzór wniosku o dotację, który wypełniam ostatnio. Warto wcześniej wiedzieć jakie informacje będą potrzebne i myśleć o swoim biznesie już we właściwych kategoriach.