czwartek, 21 listopada 2013

Biznes w kawiarni



Nie ukrywam, że kawiarnia, w której pracuję bardzo przyjemnie mnie zaskoczyła. Okazuje się, że pomimo ciepłego klimatu i nastrojowej muzyki, jest to miejsce bardzo lubiane przez przedsiębiorców. Nie wiem dlaczego spotkania biznesowe zawsze kojarzyły mi się z miejscami nowoczesnymi, minimalistycznymi, ze szkła i skóry.. Widocznie nasza kawiarnia swym spokojem i przytulnością stwarza dobre warunki do rozmów, zarówno 1 na 1  jak i grupowych. 

Bardzo mnie to cieszy, bo mam okazję przyjrzeć się kobietom i mężczyznom biznesu - jaką mają postawę, jak się zachowują, jak wyglądają, w jaki sposób mówią. Czasem nawet słyszę większe fragmenty rozmów. 

Przykładowo, wczoraj zaraz obok baru usiedli dwaj panowie - rozpoznałam, że był to doradca finansowy wraz ze swoim potencjalnym klientem. Rysował na kartce coś, czego niestety nie widziałam, jednak jego pewny siebie i donośny głos było słychać stojąc przy barze. Zainteresowało mnie pytanie: "Jak długo funkcjonowałby Pan bez obniżania standardu życia, gdyby od dziś przestał Pan zarabiać?". Widziałam zmieszanie na twarzy jego rozmówcy. Jakby nie patrzeć, mało kto wśród moich znajomych może się pochwalić większymi oszczędnościami. O innych źródłach dochodu poza pracą nawet nie wspomnę. Doradca finansowy twierdził, że trzykrotność miesięcznych kosztów to jest takie minimum, jakie każdy powinien mieć odłożone. W przypadku utraty pracy, te trzy miesiące pozwalają na znalezienie innej bez większego stresu. Najlepiej, aby oszczędności wynosiły miesięczne koszty x 12, czyli by móc przetrwać na określonym standardzie cały rok. 

Potem opowiadał o pasywach i aktywach - jak ważna jest inwestycja w aktywa (nie dom w którym mieszkamy, czy nowy telewizor), gdyż to one wkładają pieniądze do naszego portfela. Ciekawie zaczął też opowiadać o procencie składanym, ale niestety zrobił się spory ruch na sali, więc nic więcej nie słyszałam. 

Po dwóch większych napływach klientów, do końca dniówki był już spokój. Miałam czas, by zastanowić się nad słowami doradcy finansowego. Gdy tylko wróciłam do domu, od razu wpisałam w wyszukiwarkę nazwisko autora książek, które kilkukrotnie przytaczał doradca finansowy - Robert Kiyosaki. Pierwsze co mi wyskoczyło to dwa hasła: "Biedny ojciec, bogaty ojciec" oraz "Kwadrant przepływu pieniędzy". Trochę zeszło mi na czytaniu różnych artykułów, dlatego ten wpis jest tak późno.. i właśnie dlatego, że jest późno zbieram się już do łóżka, bo jutro wcześnie wstaję. Coś więcej o Kiyosakim i moich przemyśleniach napiszę w następnym poście. Dobranoc :)

sobota, 16 listopada 2013

Specjalista do spraw logistyki produktów spożyczych

Można się załamać.. "W tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem", jak to powiadał Ferdynand Kiepski. Pisałam listy motywacyjne, poprawiałam CV, by wyciągnąć to co najważniejsze na danym stanowisku.. i nic. Trwało to zbyt długo i trzeba było podjąć w końcu jakąś decyzję. Wydrukowałam 20 kopii mojego CV i jeździłam od jednego centrum handlowego do drugiego, szukając pracy w jakimkolwiek sklepie czy kawiarni. Moja misja zakończyła się sukcesem - dostałam pracę jako kelnerka. Trafiłam z CV w ręce wprost do kierowniczki. Po krótkiej rozmowie poprosiła, żebym przyszła w poniedziałek. Jestem więc na okresie próbnym. Knajpka nieduża, ale z bardzo przyjemną atmosferą. Może nie jest to praca moich marzeń, podobnie jak zarobki, ale ważne, że jest.

Już pierwszy tydzień za mną. Trochę nogi bolą, ponieważ nie jestem przyzwyczajona do ciągłego stania i chodzenia. Ważne jednak, że kierowniczka jest w porządku i dziewczyny bardzo otwarte. Czuję się tam całkiem dobrze. Nie nastawiam się, że spędzę tam resztę swojego życia. Raczej traktuję tą pracę jako okres przejściowy. Daję sobie czas, żeby na spokojnie zastanowić się co chcę w życiu robić. Końcówka roku to najlepszy moment na takie przemyślenia.

Nie narzekałabym na pracę kelnerki, gdyby nie moja wcześniejsza praca i fakt, że byłam tak blisko własnej firmy. Czuję się tak, jakbym wrzuciła wsteczny i wciskała gaz do dechy. Jeśli nie podejmę jakiś innych działań poza pracą, to z pewnością ogarnie mnie frustracja.