czwartek, 24 października 2013

Szukam pracy

Spotkałam się ostatnio z Kasią. Wrócili z podróży poślubnej i widać, że są świeżym małżeństwem - zakochani po uszy. Kasia bardzo mnie namawiała, żeby nie rezygnować z firmy organizującej przyjęcia weselne. Bardzo mi dziękowała za pracę, którą dla niej wykonałam i obiecywała, że napisze mi świetne referencje. Cieszę się, że mam w niej wsparcie, ale na razie moje marzenia muszę odłożyć na bok.

Byłam na tym spotkaniu z firmą zajmującą się marketingiem sieciowym. Widzę w tym duży potencjał, ale nie wiem czy się do tego nadaję. Jakoś nie jestem przekonana, czy taki biznes jest dla mnie. No właśnie.. biznes. Na prezentacji przedstawione zostały wspaniałe wizje. Jednak po wszystkim, kolega, który mnie zaprosił, usiadł chwilę ze mną i wyjaśnił, że możliwości są ogromne, tylko że jest to biznes, czyli dużo nauki, dużo pracy i jeszcze więcej konsekwencji, żeby pojawiły się pieniądze. Ja to rozumiem, nie ma nic za darmo, ani żadnych cudownych sposobów na zbicie fortuny bez pracy. Jeszcze pewnie kiedyś do tego wrócę. Teraz nie myślę o grubych pieniądzach, ale jakichkolwiek, byleby były już.

Od poniedziałku wysyłam po kilka CV codziennie jednak nie ma na razie odzewu. Chyba muszę zacząć pytać po znajomych, może ktoś coś słyszał i mógłby mnie zarekomendować. Mam wrażenie, że te moje CV od razu wpadają do folderu "kosz". Halo, czy ktoś to w ogóle czyta?



piątek, 11 października 2013

Time for Business... tv

Przez przypadek trafiłam w Internecie na coś ciekawego, wręcz idealnego dla mnie. Nie omieszkam się tym podzielić :) Time for Business TV, telewizja dla przedsiębiorczych kobiet.. i nie tylko. Opublikowany jest dopiero IV odcinek, więc można bardzo szybko nadgonić zaległości. Prowadzącą jest Izabela Makosz, założycielka i właścicielka firmy Time for Wax. Podoba mi się podejście do tematu własnego biznesu - od podstaw i bardzo konkretnie, na przykładach.

Ciągle zastanawiam się co zrobić, by nie zrezygnować z marzenia o własnej firmie, ale też nie wylądować pod mostem. Skoro nie dostałam dotacji, to postanowiłam się nie śpieszyć. Muszę dokładnie wszystko przemyśleć i opracować mój pomysł na biznes.Wiem, jedno - nie wyjeżdżam za granicę - nie ma mowy! Po długim namyśle odrzuciłam tą opcję. Nie jestem gotowa na tak wielką zmianę. Przeraża mnie perspektywa samotności w obcym kraju. To nie dla mnie...

Ciągle zastanawiam się nad dwiema pozostałymi możliwościami - MLM i przedstawiciel handlowy. Jutro idę na prezentację jednej firmy z marketingu sieciowego. Jestem ciekawa na czym to wszystko polega. Co mi szkodzi.. i tak nie mam planów na weekend. Przeglądałam również oferty pracy jako przedstawiciel handlowy. Niektóre wyglądają całkiem nieźle - niewielka podstawa, fajne prowizje, nienormowany czas pracy. Chyba po powrocie z jutrzejszej prezentacji zabiorę się za pisanie CV.

poniedziałek, 7 października 2013

Co teraz?

Długo się zastanawiałam co teraz i ciągle nie wiem, którą drogą pójść. Dalej czuję, że organizacja przyjęć weselnych jest dla mnie przyjemnością i się w tym odnajduję, jednak straciłam wiarę, że to może mi się udać. Coraz bardziej zastanawiam się czy w dobrym kierunku zmierzam. Tyle energii i czasu poświęciłam na staranie się o dotację, napisanie biznesplanu, opracowywanie wizerunku firmy. Z dotacją porażka, ale jednak trochę szkoda wszystko przekreślić. Pewnie zebrałabym się w sobie i dążyła do powstania i rozwoju firmy, gdyby nie jedna drobna przeszkoda - finanse. Muszę zacząć zarabiać.
Długo użalałam się nad sobą i tkwiłam w bezczynności - pora wziąć się w garść i coś zmienić.

Przeglądałam oferty pracy i poczułam ogromną niechęć do powrotu w sztywne ramy etatu. Założę własną firmę, tylko muszę zdobyć pieniądze i dogłębniej to przemyśleć. Na ten moment widzę tylko trzy rozwiązania:
1. Wyjechać gdzieś za granicę, przetrwać jakoś kilka miesięcy, może rok, pracując ciężko, odkładając większość i po powrocie do Polski ruszyć z kopyta. Trochę przeraża mnie ta ciężka praca i biedowanie na obczyźnie.
2. Rozpocząć współpracę z firmą MLM. Jeszcze nie jestem przekonana do tej formy zarabiania ale mój znajomy Tomek całkiem nieźle sobie radzi w takiej firmie i przekonuje mnie bym spróbowała. Na pewno plusem jest duża elastyczność pracy, szkolenia i namiastka własnego biznesu. Problem w tym, że MLM jest dość kontrowersyjny, a i na pieniądze trzeba trochę poczekać.
3. Praca jako przedstawiciel handlowy. Ofert w Internecie jest dużo, praca charakteryzuje się sporą elastycznością i a zarobi zależą od moich działań. Z pewnością nauczę się tam sprzedaży, zawsze jest jakaś podstawa, czyli pieniądze od razu, tylko nie do końca wiem czym to się je. Przedstawiciel handlowy kojarzy mi się z akwizycją, co też mnie przeraża.

Co o tym sądzicie? Co zrobilibyście na moim miejscu? Może macie jakieś inne pomysły? Proszę o rady!

fot. polymedia.pl