Lato, wakacje, upały...w kawiarni młyn, w biznesie cisza. Wołałabym, żeby było odwrotnie, ale cóż.. mamy już sierpień, więc jakoś to przetrwam. Rozmawiałam z Kamilem i postanowiliśmy odpuścić do września. Padam na twarz po szalonej pracy w kawiarni - spotkania biznesowe prawie zanikły, za to mamy gigantyczny napływ turystów, którzy nie zawsze dorównują swoją klasą przedsiębiorcom. Zapewne ma na to wpływ zwiększona sprzedaż napojów alkoholowych...
Końcem czerwca byłam na urlopie, a już o nim zdążyłam zapomnieć. Cudowne 10 dni w Chorwacji naładowało moje baterie, ale jak to zwykle bywa, szkoda, że już po.
Próbowałam w lipcu podziałać coś jeszcze w biznesie. Początki były słabe, ale gdy nadeszły wakacje, to już zaczęła się tragedia - każdy telefon z zaproszeniem na spotkanie, to była jedna z trzech wymówek: 1. jestem przed urlopem, nie mam teraz głowy - spotkamy się po powrocie; 2. jestem na urlopie, porozmawiamy jak wrócę; 3. dopiero wróciłem z urlopu i jeszcze nie wróciłem do rzeczywistości - spotkajmy się za kilka dni. Może to słabe z mojej strony, że odpuszczam do września. Jednak nie zamierzam tak całkiem nic nie zrobić. Ten czas poświęcę planowaniu i nauce, tak żeby we wrześniu mocno ruszyć. Marketing sieciowy jest całkiem nieźle policzalny - łatwo obliczyć ile osób trzeba z rekrutować i jakie mieć obroty, żeby zarabiać konkretne kwoty. Podobnie wiadomo jakie kompetencje trzeba posiadać, by efekty były widoczne.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz