środa, 24 lipca 2013

Jakie masz podejście do działania?

Od kilku godzin siedzę nad materiałami firmowymi i reklamowymi. Na razie skupiłam się na tych firmowych. Mam wstępny szkic wizytówek, papieru firmowego, kopert, teczek, a nawet szablon wiadomości e-mail. Problem polega na tym, że grafikiem nie jestem. Patrzę tak na to, co zrobiłam i niby to całkiem niezłe jak na moje możliwości, ale jakoś nie jestem w 100% z tego zadowolona. Prawda jest taka, że najchętniej oddałabym całą identyfikację wizualną w ręce grafika. Tylko, że jeszcze nie wiem czy dostanę dotację i nie ukrywajmy - nie mam zapchanego kalendarza zleceniami.

Może nie powinnam na razie przejmować się takimi szczegółami? Pytanie, czy budowa świadomości marki to szczegół? Jakoś wolę od samego początku prezentować się od najlepszej strony, pokazując, że potrafię zadbać o wszystkie drobne sprawy. Jeśli będzie mnie w końcu stać na profesjonalną IC, to z pewnością ją zamówię. Na ten moment chyba wolę mieć skromne materiały firmowe, ale spójne z całym wizerunkiem, jaki chce wykreować. Mam wrażenie, że wielu przedsiębiorców tnąc koszty całkowicie pomija temat spójności wizerunkowej. Skoro nie mają środków na obszerny dokument IC, to nie mają nic.

Podążając tym tokiem myślenia.. zastanawiam się często, które podejście jest lepsze:
1. Jeśli coś robię to na 120% - angażuję całą energię, wszystkie dostępne środki i cały swój czas, aby zrobić coś najlepiej. Jeśli nie mam wystarczających zasobów, to nie robię nic - nie ma sensu.
2. Małymi krokami podążam do celu - być może nie mam teraz wystarczających zasobów, być może coś mnie rozprasza, ale nie odkładam działania. Powoli, acz konsekwentnie zmierzam do celu. To co robię nie jest doskonałe, nie jest najlepsze, ale z biegiem czasu mogę to rozwijać i udoskonalać.

Ja jestem bardziej zwolenniczką drugiego podejścia - tzw. filozofii kaizen. Fakt, jestem momentami perfekcjonistką, inaczej nie miałabym się po co pchać do branży ślubnej. Jednak robię wszystko tak jak NA TEN MOMENT mogę najlepiej. Nie czekam, aż zdobędę całą wiedzę z danej dziedziny i dopiero wtedy będę mogła działać. Z drugiej strony zazdroszczę osobom, które robią wszystko na maxa. Jeśli tylko wystartują, to już prawie ze zwycięskiej pozycji. Pytanie, ile osób tak naprawdę startuje, a ile twierdzi, że ma podejście nr 1 i wymówkami zasłania się, by nie robić nic. Co o tym sądzicie? Jaki sposób działania jest Wam bliższy?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz