wtorek, 6 sierpnia 2013

Długopis i pusta kartka, czyli piszę swoją pierwszą ofertę.

Zadanie na ten tydzień - napisać porządną ofertę moich usług. Taką, która będzie generować telefony do mnie. Poczytałam trochę na temat copywritingu i na ten moment wiem, że struktura oferty powinna być stworzona na podstawie modelu AIDA - zwrócić uwagę, zainteresować, wzbudzić pożądanie i skłonić do wykonania akcji - czyli wykręcenia mojego nr telefonu. Kolejna rzecz, to język korzyści, czyli nie powinnam opisywać samej usługi ale głównie korzyści, które płyną z korzystania z niej. Do tego budowanie obrazów i sporo emocji. Na tym na razie skończyłam zagłębianie się w copywriting. Pomyślałam, że zbyt wiele informacji na raz kompletnie mnie zablokuje i nie napiszę nawet zdania. Nie da się od samego początku od razu o wszystkim pamiętać. Napiszę pierwszy szkic oferty, to potem będę go doskonalić - najgorzej zacząć.

Ok, najpierw szkielet. Zwrócić uwagę chyba najlepiej poprzez pytanie. Może coś w stylu "Wasz ślub zbliża się wielkimi krokami, a Wam brakuje na wszystko czasu?". Albo nie.. młodym wydaje się, że ok rok na organizację ślubu to szmat czasu - "wielkie kroki" odpadają. Może inaczej: "Przeraża Cię ogrom obowiązków związanych z organizacją ślubu?". Trochę mało pozytywne.. albo "Marzysz o ślubie jak z bajki? Spełnię Twoje marzenie." No nic.. jeszcze pomyślę, jak przykuć uwagę. Jeśli chodzi o wzbudzenie zainteresowania, to chyba skupię się na trzech sprawach, które młodych przerażają: ilość rzeczy do załatwienia przed ślubem, brak czasu na te czynności oraz lęk, że o czymś się zapomni, czegoś nie dopilnuje. Jeśli umiejętnie pokażę, że współpraca ze mną całkowicie rozwieje ich obawy, to chyba ich zainteresuję, prawda? Chciałabym, żeby w tej części oferty poczuli, że piszę nie do ogółu - ale do tych konkretnych ludzi. Tutaj umieszczę jak najwięcej korzyści, natomiast dalej będę się starać wzbudzić pożądanie, czyli emocje i obrazy. W przypadku ślubu i wesela o emocje chyba nietrudno :) Roztoczę wizję wspaniałego przyjęcia, zadowolonych gości, niezapomnianych wrażeń. Niech czytając tekst mojej oferty odczują namiastkę emocji, które czekają ich w tym wyjątkowym dniu. Na koniec "call to action", czyli coś w stylu "Zadzwoń teraz i umów się ze mną na bezpłatną konsultację." Tak to widzę.. :) Zobaczymy jak wyjdzie pierwsza wersja oferty. Na pewno na tej jeden wersji nie zamierzam poprzestać - wdrożę się bardziej w temat i będę ją poprawiać. Hm.. a może jak dostanę dotację, to po prostu zlecę napisanie takiej oferty?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz