Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marketing sieciowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marketing sieciowy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 czerwca 2014

Trudne początki

Już minął ponad miesiąc od pierwszej telefoniady. Teraz takie masowe dzwonienie wykonuję średnio raz w tygodniu. Może to zbyt rzadko, albo ilość odbytych rozmów jest za mała? Ciągle mam tylko kilka spotkań w tygodniu i niezbyt mi one wychodzą. Mam wpisanych tylko parę osób i to tak naprawdę jedynie dzięki Kamilowi, który prowadził te spotkania. Nie wiem co robię źle.. skuteczność telefonów niewielka.. efektywność spotkań jeszcze gorsza. Kamil ciągle mnie motywuje mówiąc, że początki zawsze są trudne i służy radą, gdy tylko tego potrzebuję.

Im dłużej o tym myślę, tym bardziej widzę problem w mojej pewności siebie. Jestem tylko kelnerką w niedużej kawiarni i mam wrażenie, że przez ten pryzmat ludzie mnie postrzegają. A może ja tak siebie widzę i oni po prostu to czują? Jeśli nie będę pewna siebie i swojego biznesu, to nie ma możliwości, żeby ludzie za mną poszli. Tu nie mam żadnych wątpliwości.

Co jednak mogę z tym zrobić? Z pewnością czułabym się lepiej, gdybym spotykała się z ludźmi, którzy nie wiedzą o moim etacie kelnerki. Jeśli chcę go jak najszybciej rzucić, to muszę skupić się na biznesie i zachowywać się jak kobieta przedsiębiorcza. Tylko gdzie znaleźć ludzi, którzy nie przylepią mi na wstępie łatki kelnerki?

Kamil mówi, że pewność siebie przychodzi z doświadczeniem. Im więcej odbędę spotkań, im lepiej poznam firmę i produkt, im więcej sukcesów będę miała na koncie (nawet drobnych), tym większa (naturalna!) pewność siebie będzie mi towarzyszyć. Zgadzam się z nim, tylko czym teraz zastąpić tą naturalną pewność siebie do czasu, aż te drobne sukesy się pojawią?

czwartek, 10 kwietnia 2014

Lista 100

W ostatnim poście pisałam o spotkaniu z Kamilem. Trochę czasu już od tego wydarzenia minęło i na jednym spotkaniu się nie skończyło. Powiem Wam, że weszłam w ten biznes. Mimo wielu wątpliwości postanowiłam dać sobie szansę na zmianę w życiu. Wiadomo, nie rzuciłam od razu pracy w kawiarni. Ona daje mi poczucie stabilności i póki nie zacznę rozsądnie zarabiać w MLMie, to z pewnością tu zostanę (oby szefowa nie czytała moich postów ;) ).

Zaczęłam od udziału w prezentacji - do tej pory słyszałam tylko fragmenty, teraz chciałam poczuć ten klimat. Następnie Kamil dał mi czas na przygotowanie swojej listy. Podobno lista to podstawowa rzecz w tej pracy. Zalecił mi wypisać 100 kontaktów, na których będziemy bazować. W pierwszej chwili przeraziłam się, że aż tak wiele, jednak Kamil podsunął mi w jaki sposób podejść do tematu. Miałam podzielić znajomych na grupy takie jak: praca, studia, przyjaciele, rodzina, sąsiedzi, znajomi z kursu angielskiego czy znajome z fitnessu. Identyfikacja takich grup bardzo mi pomogła, ponieważ uporządkowała tok myślenia. Kolejną wskazówką było przejrzenie wszystkich baz kontaktów, czyli telefonu, skrzynki mailowej, znajomych na Facebooku, czy grup dyskusyjnych. W ostateczności okazało się, że to 100 kontaktów to nie jest tak dużo.

Przyniosłam swoją listę na spotkanie z Kamilem i mocno ją pokreśliłam. :) Sporo czasu poświęciliśmy na rozmowę o poszczególnych osobach - jakie relacje mnie z nimi łączą, czym się zajmują, w jakim wieku są, czy mają rodziny itp itd. Na koniec spotkania miałam pięknie posortowanie kontakty - na osoby, do których mam się odezwać w pierwszej kolejności oraz takie, do których zadzwonię, gdy nabiorę doświadczenia, czy takie, które profilowo nie pasują do tego biznesu i nie ma co im teraz zawracać tym głowy. Dobrze spędzony czas i pierwszy krok za mną. Kolejnym będzie telefoniczne umówienie spotkań, jednak zanim przystąpię do "telefoniady", to idę w przyszłym tygodniu na małe szkolenie, które Kamil prowadzi dla grupy kilku osób z zespołu. Może wybrałam dość wolne tempo działania, jednak Kamil uszanował moje podejście - nie chcę sparzyć się na starcie, a etat też trochę mnie ogranicza.

czwartek, 13 marca 2014

Wrażenia po spotkaniu biznesowym

Nie ukrywam, że Kamil zrobił na mnie spore wrażenie. O Kamilu wspominałam w ostatnim poście - umówiłam się z nim na spotkanie i to była całkiem niezła decyzja. Było bardzo przyjemnie, bez żadnego wciskania i namawiania. Opowiedział trochę o sobie, ale też wysłuchał czym się zajmuję i interesuję. Starannie przedstawił o co chodzi w MLM i jak wygląda plan marketingowy jego firmy. Odpowiedział na wszystkie moje pytania, sam zadając ich wiele, by lepiej zrozumieć co mam na myśli. Spotkanie trwało 1,5 godziny i jesteśmy umówieni na telefon, gdy na spokojnie przemyślę to, co usłyszałam. Po godzinie rozmowy już byłam na tak, jednak opanowałam swoje emocje i postanowiłam przespać się z tym tematem.

Minęło parę dni, pierwsze emocje opadły, a ja ciągle zastanawiam się nad propozycją Kamila. To jest genialna alternatywa dla własnego biznesu, o którym tak marzę. Wkład władny niewielki w porównaniu do tradycyjnego biznesu, gotowy plan marketingowy i całe systemy dystrybucji oraz co najważniejsze - mentor, w którego interesie leżą moje postępy i sukcesy. Może zamiast od podstaw tworzyć swoje własne "imperium", lepiej dołączyć do czegoś gotowego i sprawdzonego? Tak naprawdę, mając stałą pracę na etacie, nie mam żadnej presji i nic do stracenia, a sporo do zyskania (choćby nowe doświadczenia). Nikt nie mówi, że mam rzucić wszystko i poświęcić się w 100% tej pracy. Jednak mam świadomość, że z podejściem "spróbuję" z pewnością nic nie osiągnę. To jest biznes i żeby mieć wyniki trzeba traktować go poważnie. Kamil fajnie porównał pracę niektórych osób do sklepu, który jest otwarty, kiedy akurat mają dobry humor i motywację. Taki sklep nie ma racji bytu, tak samo jak nie ma szans na sukces w tym biznesie, jeśli zabraknie dyscypliny i konsekwencji. Z tego powodu trochę się waham, bo nie wiem, czy ja mam w sobie tyle determinacji, by "po godzinach" stawać się przedsiębiorcą i budować biznes.

Tak, czy inaczej w poniedziałek widzę się z Kamilem - mam nadzieję, że rozwieje resztkę moich wątpliwości. :)