czwartek, 6 czerwca 2013

Pomysł na biznes.

Własna firma utknęła w mojej głowie. Od kilku dni wszystko, co widzę rozważam z perspektywy biznesu. Zwariować można. Pomysłów miałam ogrom – jednak to prawda, że jeśli człowiek na czymś mocno się koncentruje, to zaczyna widzieć więcej. 

Przez weekend spotkałam się z moją przyjaciółką Kasią. Pomysł, żeby założyć własną firmę bardzo jej się spodobał i obiecała wspierać mnie jak tylko będzie mogła. Chciałam, żeby pomogła mi wymyślić, czym miałabym się zajmować, ale nie podsunęła mi żadnego genialnego pomysłu. Sama chętnie zrezygnowałaby ze swojej pracy, która tak mocno ją absorbuje, że nie ma na nic czasu. Jej ślub z Adamem zbliża się wielkimi krokami, a oni jeszcze prawie nic nie mają załatwione. Żaliła się, że inaczej to sobie wyobrażała. Myślała, że organizacja wesela sprawi jej dużo przyjemności, tymczasem zaczyna się irytować, że jest tyle do zrobienia, a oni nie mają kiedy się tym zająć. Zrzucają na siebie nawzajem zadanie poszukiwania zespołu, sali, fotografia itp. Każe z nich chciałoby jedynie podjąć decyzję wybierając z 2-3 najlepszych opcji – szukanie jest zbyt czasochłonne. Zdziwiło mnie podejście Kasi. Tomek i ja na pewno czerpalibyśmy dużo frajdy z organizacji tego wyjątkowego dnia.. eh.

Poniedziałek, wtorek, środa.. dni mijały a ja ciągle myślałam o Kasi i Adamie. Dzisiaj nastąpiło olśnienie i koniecznie musiałam się nim z Wami podzielić. Skoro Kasia nie ma czasu na organizację własnego ślubu, to ja się tym zajmę! Przecież na studiach wielokrotnie organizowałam różne eventy i imprezy. Kto wie.. może to będzie moje pierwsze "zlecenie"? Konsulting ślubny?!?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz